Chwalę, oceniam, krytykuję...
Blog > Komentarze do wpisu

dr House

Dzisiaj recenzja dla odmiany – serialu. Do tej pory jedynym serialem, dla którego byłem gotów rzucić wszystko i oglądać, byli(są) Przyjaciele (ang. Friends). Perypetie 6 przyjaciół z Nowego Jorku śledziłem co tydzień każdej z 10 serii. Gdy telewizja zaczęła pokazywać powtórki codziennie, również je oglądałem. Potem był jeszcze epizod z Prisone Break (polskie, polsatowe tłumaczenie – „Skazany na śmierć” ROTFL), ale po 2 serii jakoś kontakt z tym serialem urwał mi się.

Od kilku miesięcy z wielką uwagą oglądam pracę lekarzy w serialu „Dr. House”. Co ciekawego może być w serialu o lekarzach po takich hitach jak „Ostry dyżur”, „Chirurdzy”, „Na dobre i na złe” itp. ? Okazuje się, że może. Tytułowy dr. House jest lekarzem w prywatnej klinice i jego głównym zadaniem jest diagnozowanie trudnych przypadków u pacjentów. Pomaga ma u tym zespół specjalistów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie sam dr. House. Jest on postacią niezwykle kontrowersyjną. Każdy przypadek traktuje jako wyzwanie, jako grę, którą musi wygrać, jako zagadkę, którą trzeba rozwiązać. Pacjent ma tu 2-go rzędne znaczenie. Nie grzeszy on delikatnością w przekazywaniu złych wiadomości, jest arogancki i pewny siebie. Jeżeli tylko znajdzie okazję zawsze obrzuci błotem nie tylko podwładnych, pacjentów ale i przełożonych, nie szczędząc ironii i sarkazmu, eksponując przywary, nawyki i pomyłki.
Co dziwne, nikt na dłuższą metę nie ma mu tego za złe. Jest on fachowcem w swojej dziedzinie i nikt jak on nie zna się na swojej pracy lepiej. Bardzo rzadko się myli w swojej ocenie i nie odpuszcza dopóki nie znajdzie rozwiązania.
Oprócz wątku typowego dla tego gatunku, tj. historii pacjentów, leczenia pojawiają się wątki relacji osobistych bohaterów serialu. Serial ma jeszcze jedną ciekawą zaletę, często przy diagnozowaniu jakiejś choroby pojawiają się bardzo realistyczne animacje komputerowe omawianych chorób, schorzeń. Widz przenosi się do organizmu chorego i widzi jakie zniszczenia powoduje choroba. Czasami takie animacje są całkiem straszne: robaki w oku, tasiemiec i inne osobliwe zjawiska w ciele człowieka.
Serial z całą pewnością godny obejrzenia. Raz tylko byłem rozczarowany.... bo zamiast House’a TVP pokazała mecz Lecha z Udinese. Bez sensu... 
sobota, 07 marca 2009, kooll

Komentarze
2009/03/18 22:54:46
też jesteśmy fanami House'a :)
pozdrowienia